niedziela, 14 października 2012

Miś

Postanowiłam sobie ,że skończę swoje nie skończone prace. Zaczęło się wszystko od tego ,że trafiłam na pewno bloga gdzie zobaczyłam Misia TT. No wyglądał pięknie więc ja otworzyłam swój karton z robótkami i moim oczom ukazał się Miś  z jedną nogą. Reszty brakowało. Więc przez cały tydzień mordowałam się z doborem nitek bo wzór oryginalny ma nitki z Anchory a ja posiadam tylko z Ariadny. Potem wyszyłam całego Misia i zostało nieszczęsne  futerko. I tylko jedna ja wiem ile czasu siedziałam na futerkiem. Między szkoła a nauką łapałam za wzorek i haftowałam ale obiecuję sobie ,że nigdy tego już nie zrobię. Nigdy więcej nie sięgnę po misia TT. Nigdy już nie wpadnę na pomysł robienia takich wzorów.
        różyczki to tak na uśmiech ;) nie lubię róż ale te mnie urzekły więc stoją u mnie w pokoju.